Pierwsza rakieta - budowa krok po kroku
: czwartek, 17 gru 2020, 10:34
Cześć
Jak wielu na forum przymierzam się do stworzenia swojej pierwszej rakiety. Chciałbym jednak, żeby było to coś wyjątkowego i innowacyjnego. Wiem, że laikom najczęściej poleca się zacząć od podstaw (co zamierzam zrobić), chciałbym jednak zacząć z niewielkim akcentem, wyróżnić się, zawrzeć w rakiecie swoją osobowość.
KORPUZ:
Korpuz rakiety postanowiłem wykonać w trybie modułowym. Jak wiadomo, najlepiej sprawdzają się cienkościenne rurki
Tak więc postanowiłem, że korpuz będzie składał się z puszek po red bullu
jestem koneserem tego napoju i sądzę, że połączenie kilku puszek jedna-za-drugą pozwoliłoby stworzyć sztywny i lekki kadłub. Problemu z ustawieniem puszek w osi nie będzie, bo moja ciocia ma pryzmy do ustalania osiowości wałów korbowych, natomiast chciałbym się dowiedzieć, jak najlepiej je waszym zdaniem połączyć? Z doświadczenia powiem, że plastelina odpada, a szarą taśmą nie umiem równo skleić bez zagniatania ścianek
Może polecacie jakiś klej do aluminium? Może użyć spawania chemicznego - słyszałem, że aluminium topi się w kontakcie z wodorotlenkiem ługu sodowego
CZUBEK:
Czubek najlepiej wziąć z miejsca gdzie czubków nie brakuje - z sejmu
A tak na serio, to myślałem, żeby rakietę zakończyć przyciętą czapeczką urodzinową typu stożek. Proste? Tak. Wykonalne? Tak. Szpiczaste? Tak. Niestety nigdy nie byłem dobry z figur geometrycznych i chyba czegoś nie rozumiem, bo kiedy ją składam i próbuję przyciąć prosto, to wychodzi krzywo. Jaki polecacie nóż tokarski do papieru?
SKRZYDŁA:
Tutaj myślalem o wykorzystaniu kompozytu węglowego z włóknami ułożonymi prostopadle pod kątem 45 stopni do osi rakiety. Ułożenie takie zapewniłoby optymalny stosunek wytrzymałości do masy. Z pozyskaniem materiału nie będzie problemu, bo mój dziadek klei łódki i zna się na wytwarzaniu kompozytów. Problem jest jednak z mocowaniem - próbowałem używać zszywacza, ale zszywki się wyginały i brat wujeczny zabrał mi zszywacz. W związku z tym doszedłem do wniosku, że spróbuję zastosować kątowniki aluminiowe ze stopu 6060 i polutować je do puszki oczyszczonej szeregiem rozpuszczalników o róznym stopni polarności, zaczynając od toluenu a kończąc na acetonie. Do lutowania użyłem topnika redukującego firmy ATASZEK zabezpieczającego aluminium przed utlenianiem oraz spoiwa o zmniejszonym napięciu powierzchniowym. Lutowanie przeprowadzałem dedykowanym palnikiem wykorzystującym etylen zamiast propanu, żeby skrócić czas nagrzewania. Niestety podczas lutowania potknołem sie i puszka sie pogniotła
SILNIK:
Tutaj zdecydowałem się zastosować klasykę. Standardowy napęd na ciepły wodór i ciepły tlen. Wuj stryjeczny od strony taty jest wynalazcą i wytwarza w słoikach tzw "Gaz Brauna". Jak się okazuje, gaz Brouwna składa się w 99% z mieszaniny wodoru i tlenu. Cała sztuczka polegała tutaj na zastosowaniu suszarki do włosów REMINGTON (heh, teraz już wiemy jakie remingtony pomylił ze soba Curt Combain
) i przepuszczeniu przez nią zawartości słoika z gazem Brana. Tak podgrzany wodór z tlenem umieściłem w dolnej puszce redbula i zasklepiłem wszystko plasteliną.
Podsumowując - rakieta jest w 90% gotowa i czeka na odpalenie. Jeżeli macie jakieś uwagi jak zwiększyć pułap maksymalny walcie śmiało. Filmik już po świętach!
Jak wielu na forum przymierzam się do stworzenia swojej pierwszej rakiety. Chciałbym jednak, żeby było to coś wyjątkowego i innowacyjnego. Wiem, że laikom najczęściej poleca się zacząć od podstaw (co zamierzam zrobić), chciałbym jednak zacząć z niewielkim akcentem, wyróżnić się, zawrzeć w rakiecie swoją osobowość.
KORPUZ:
Korpuz rakiety postanowiłem wykonać w trybie modułowym. Jak wiadomo, najlepiej sprawdzają się cienkościenne rurki
CZUBEK:
Czubek najlepiej wziąć z miejsca gdzie czubków nie brakuje - z sejmu
SKRZYDŁA:
Tutaj myślalem o wykorzystaniu kompozytu węglowego z włóknami ułożonymi prostopadle pod kątem 45 stopni do osi rakiety. Ułożenie takie zapewniłoby optymalny stosunek wytrzymałości do masy. Z pozyskaniem materiału nie będzie problemu, bo mój dziadek klei łódki i zna się na wytwarzaniu kompozytów. Problem jest jednak z mocowaniem - próbowałem używać zszywacza, ale zszywki się wyginały i brat wujeczny zabrał mi zszywacz. W związku z tym doszedłem do wniosku, że spróbuję zastosować kątowniki aluminiowe ze stopu 6060 i polutować je do puszki oczyszczonej szeregiem rozpuszczalników o róznym stopni polarności, zaczynając od toluenu a kończąc na acetonie. Do lutowania użyłem topnika redukującego firmy ATASZEK zabezpieczającego aluminium przed utlenianiem oraz spoiwa o zmniejszonym napięciu powierzchniowym. Lutowanie przeprowadzałem dedykowanym palnikiem wykorzystującym etylen zamiast propanu, żeby skrócić czas nagrzewania. Niestety podczas lutowania potknołem sie i puszka sie pogniotła
SILNIK:
Tutaj zdecydowałem się zastosować klasykę. Standardowy napęd na ciepły wodór i ciepły tlen. Wuj stryjeczny od strony taty jest wynalazcą i wytwarza w słoikach tzw "Gaz Brauna". Jak się okazuje, gaz Brouwna składa się w 99% z mieszaniny wodoru i tlenu. Cała sztuczka polegała tutaj na zastosowaniu suszarki do włosów REMINGTON (heh, teraz już wiemy jakie remingtony pomylił ze soba Curt Combain
Podsumowując - rakieta jest w 90% gotowa i czeka na odpalenie. Jeżeli macie jakieś uwagi jak zwiększyć pułap maksymalny walcie śmiało. Filmik już po świętach!