Witam.
Dlaczego "nie teges" ?
Przecież to nic innego jak zastąpienie elektronicznego timera.
Nie upieram się przy bezwładniku rtęciowym. Chodzi raczej o zasadę - wykrycie ujemnego przyspieszenia.
Nie podobają mi się raczej rozwiązania oparte o opóźniacz odpalany na wyrzutni.
Już piszę dlaczego:
W przypadku konstrukcji amatorskich, wiele spraw może pójść niezgodnie z planem, w tym jest to start czy też odpalenie silnika.
Wolałbym mieć możliwość dokonania poprawek na przykład w okablowaniu i przeprowadzić start ponownie.
W przypadku kiedy zapalę opóźniacz a silnik nie zadziała, jak mam się zachować ? Otwierać rakietę ? Wyrywać opóźniacz ?
Musiałbym montować dodatkowe układy zabezpieczające przed takimi sytuacjami oraz umożliwić załadowanie nowego opóźniacza.
To również komplikuje sprawę.
Zapalający się od bezwładnika opóźniacz, włączy się na pewno wtedy kiedy przestanie działać silnik.
Jeśli odpalamy opóźniacz na starcie , musimy założyć jego czas działania na który złoży się czas pracy silnika ( test - więc możemy nie znać ) oraz czas lotu swobodnego do zenitu ( też nie znamy

)
Generalnie wszelkie opóźniacze to niestety nasze szacunki lub czasy poparte testami tych samych powtarzalnych konstrukcji.
Co do opóźniacza za ładunkeim paliwa w tylnej części silnika:
Ma te same wady co każdy opóźniacz i sądzę , że nie bardzo nadaje się do silników w których ze względu na kształt ziaren paliwa, gazy prochowe obmywają zarówno dyszę z częścią frontową jak i cześć denną silnika.
Myślę, że w tym wypadku konieczne jest znalezienie mieszanin opóźniających odporych na wzrost prędkości spalania w funkcji ciśnienia.
Może jednak ten opóźniacz odpalony o elektryki bezwładnika , nie jest takim złym rozwiązaniem.
A i daje wstęp dla badań nad dalszymi wersjami rozwojowymi elektronicznych kontrolerów położenia zenitalnego ( ale słowo wymyśliłem

) rakiet eksperymentalnych.
Można przy tym pomyśleć również o zintegrowanym czujniku bezruchu pocisku.
pozdrawiam
Piromarek